FILMTOPIA POLECA

Wielki Gatsby

przez dn.28 września 2015
 

Postanowiłam porównać adaptację filmową "Wielki Gatsby" (z 2013 roku) wyreżyserowaną przez Baza Luhrmanna z XX-wieczną powieścią amerykańskiego pisarza F. Scotta Fitzgeralda noszącą ten sam tytuł.
 

Akcja powieści rozgrywa się na początku XX wieku w Nowym Jorku, w centrum egoistycznego, obłudnego i interesownego społeczeństwa. Jest to opowieść o utraconej miłości, której odzyskanie jest tak trudne, że właściwie niemożliwe. Para kochanków, rozdzielona z powodu różnic klasowych i I wojny światowej, po latach spotyka się ponownie. Nie dzieje się to jednak przypadkowo. Jest to efekt ciężkiej pracy, licznych wyrzeczeń i konspiracji. Postacią pierwszoplanową jest tytułowy Gatsby – Jay Gatsby. Inni bohaterowie opisują go jako człowieka-zagadkę – nikt nie wie skąd pochodzi, kim jest, w jaki sposób dorobił się pokaźnego majątku. Gatsby na przekór sporej rzeszy mieszkańców East i West Egg oraz samego Nowego Jorku był organizatorem cotygodniowych przyjęć. Urządzał je, ponieważ liczył na to, iż na którymś zjawi się jego ukochana, Daisy Fay. Ona jednak unikała tego typu zabaw. Wraz z mężem, Tomem Buchananem – mężczyzną, który pozbawiony był jakichkolwiek zasad moralnych i któremu nie wstyd było zdradzać żonę, nie uczęszczali na tego typu przyjęcia. Przypadkowo, lub celowo – to pozostaje niewyjaśnione – Gatsby poznaje Nicka Carrawaya, kuzyna Daisy. W wyniku romantycznej niespodzianki dochodzi do spotkania dawnych kochanków i romans sprzed lat zostaje odnowiony. Perypetie zakochanych kończą się zaskakującą śmiercią tytułowego bohatera, który zostaje zamordowany w imię, jak się okazuje, niesłusznej zemsty jednego z drugoplanowych bohaterów. Gatsby umiera w samotności i zapomnieniu. Jego imię zostaje zszargane, a dotychczasowi przyjaciele pomijają jego pogrzeb realizując swoje nic niewarte codzienne plany.
 

Postać starego pana Gatza, ojca Gatsby’ego, ma sporo rysów wspólnych z Edwardem Fitzgeraldem, ojcem autora powieści. Opierając się na własnych doświadczeniach, obserwacjach społecznych i nieudanym z powodów finansowych małżeństwie Scott Fitzgerald napisał wspaniałą powieść z elementami autobiograficznymi. Nikt lepiej od niego nie mógł przedstawić pasożytniczego charakteru, egoizmu i moralnej nicości klasy wielkich posiadaczy.
 

Film Baza Luhrmanna całkiem dobrze radzi sobie z udźwignięciem fabuły. Jest to zasługa porządnie napisanego scenariusza, za który odpowiadał Craig Pearce. Zdarzenia zostają ukazane z perspektywy jednego z bohaterów, wspominanego już Carrawaya, w którego wciela się Tobey Maguire. Korzystając z porady psychoterapeuty opowiada on o minionych wydarzeniach związanych z pojawieniem się w jego życiu Jaya Gatsby’ego. Sposób prowadzenia narracji jest o tyle ciekawy, o ile znacznie różni się od powieści. Autor "Wielkiego Gatsby’ego" nie wprowadza postaci terapeuty. W tym miejscu odbiorcy dostarczony zostaje kolejny element do analizy – czy przeżycia Nicka związane z postacią Jaya na tyle odcisnęły piętno na jego psychice, że potrzebuje on pomocy od specjalisty? W powieści narracja przyjmuje formę opowiadania – wspomnień sprzed dwóch lat. W filmie jest to bardziej zwierzenie niż relacja jako taka. Na koniec seansu widz dowiaduje się, że przedstawione wspomnienia zostały w całości spisane i tworzą książkę o tytule "Wielki Gatsby". Można to potraktować jako ostateczne rozliczenie się z osobą Gatsby’ego i zamknięcie tego rozdziału w życiu.
 

Jako narrator Maguire radzi sobie dość dobrze, lecz jako aktor… zupełnie przeciętnie. Ten zarzut pod jego adresem staje się niewątpliwym atutem całej produkcji, ponieważ wszystkie role pozostają w relacji podrzędnej w stosunku do tytułowego Gatsby’ego. Aktorzy zostawiają sporą przestrzeń dla niepowtarzalnego Leonarda DiCaprio, który pojawia się na ekranie dopiero około 30 minuty (film trwa 2,5 godziny).
 

Początku przygody z rolami typu Gatsby należy szukać w Aviatorze i wprost fenomenalnej kreacji Howarda Hughesa. Leonardo DiCaprio stał się ikoną w świecie filmu, co zawdzięcza wyborom swoich bohaterów – trudnych emocjonalnie, pełnych skrajności i niejednoznacznych ideologicznie. Jay Gatsby (raz miłosiernie uśmiechnięty, raz diabelsko wściekły) bez trudu wpisuje się w ten schemat. Angaż dla DiCaprio był bardzo dobrą decyzją. O uśmiechu Gatsby’ego w powieści Fitzgeralda mowa jest wielokrotnie. Był to uśmiech znaczący więcej niż tysiąc słów. Czytamy na przykład:
 

"Uśmiechnął się wyrozumiale – więcej niż wyrozumiale. Był to jeden z tych rzadkich uśmiechów, dających pewność i otuchę na zawsze, uśmiech, który można spotkać w życiu cztery albo pięć razy. Obejmował – albo zdawał się obejmować na moment – calusieńki nieskończony świat, a potem koncentrował się na tobie z nieodpartą życzliwością. Było w nim akurat tyle zrozumienia, ile ci było potrzeba, i tyle wiary w ciebie, ile sam chciałbyś mieć."
 

Mimika DiCaprio jest wprost fenomenalna. Jego szczery i serdeczny uśmiech jest tym, który opisywał autor powieści.
 

Wielokrotnie pojawia się pewien charakterystyczny zwrot wypowiadany przez Gatsby’ego. W filmie położono na to bodaj jeszcze większy nacisk. Niemalże przy każdej wymianie zdań z innymi postaciami Leonardo DiCaprio wtrąca angielskie słowa old sport, w polskim tłumaczeniu mój drogi. Ten zabieg oddaje Gatsby’emu jego pierwotną naturę – zatem zamysł Fitzgeralda został zachowany.
 

Piękna Carey Mulligan wcielająca się w rolę Daisy nadaje fabule barw delikatną urodą i niewinnym sposobem bycia. Niemniej jednak mam zastrzeżenia do scenarzystów i reżysera dotyczące oddania jej charakteru. Książkowa bohaterka zostaje przedstawiona jako osoba pewna siebie, energiczna, przebojowa, a nawet egoistyczna. W koncepcji Baza Luhrmanna Daisy jest inna – refleksyjna, lękliwa, niezdecydowana, wycofana, rzec można infantylna. Gdy reżyser wedle własnej koncepcji zmienia osobowość pierwowzorów literackich, modyfikacji ulegają również intencje bohaterów oraz oceny podejmowanych przezeń decyzji. Patrząc przez pryzmat założeń Fitzgeralda ocena postępowania Daisy Fay jest jednoznaczna – to kobieta niemoralna, która skrzywdziła Gatsby’ego i nieumyślnie doprowadziła do jego śmierci. Ocena działań filmowej wersji tej bohaterki może już być tematem spornym.
 

Reżyser poczynił zmiany w emocjonalno-psychicznych strukturach postaci. W wyniku takich zabiegów odbiór filmu staje się ciekawszy, a wspomniana próba oceny moralności bohaterów wymaga od odbiorcy dłuższej analizy.
 

Luhrmann nazywa rzeczy po imieniu. Zostawia niewiele miejsca na niedomówienia. Jeśli Nick wyświadcza Gatsby’emu przysługę, właśnie to słowo zostanie użyte w dialogach obu bohaterów. Jeśli Fitzgerald nie napisał wprost o fizycznych kontaktach głównych bohaterów, reżyser robi to za niego, pokazując m.in. urywki scen przedstawiających zbliżenia seksualne.
 

Można zwrócić uwagę na scenę, w której kochankowie ujawniają swój romans przed mężem Daisy. Pomimo, iż Gatsby jest poruszony, panuje nad swoimi emocjami. W filmie natomiast scena ta jest pełna napięcia a silne emocje mają swój upust. Pod ich wpływem Gatsby wybucha niekontrolowaną złością, co nieomal kończy się pobiciem. Daisy skrzywdzona widokiem ukochanego-furiata staje się niedostępna jakimkolwiek czułym słowom. Scena ta staje się kluczowa dla całej produkcji. Romans głównych bohaterów w ułamku sekundy się rozpada, a wszelkie wspólne plany wkrótce ostatecznie runą w gruzach. Najwidoczniej Baz Luhrmann postanowił wzbogacić tę scenę dodatkowymi emocjami. Jak już wcześniej wspominałam i tym razem taki zabieg spowodował inny odbiór postaci Gatsby’ego. Na podstawie filmu można mu przypisać gwałtowność i nerwowość, a dzieje się tak dlatego, iż reżyser zapragnął ukazać ten obraz w całej okazałości, nawet jeśli miało to oznaczać przerysowanie fabuły pierwowzoru literackiego.
 

Również w tej adaptacji filmowej w puli wątków zmienionych lub pominiętych znalazła się pokaźna ilość scen. Niektóre mają charakter stricte symboliczny i są drugorzędne, podczas gdy w powieści poświęcono im więcej uwagi. Mam na myśli chociażby wypadek limuzyny nieopodal domu pana Gatsby’ego, tuż po udanym pierwszym przyjęciu Nicka Carrawaya. W filmie nie ma o tym wzmianki, ponieważ jest to epizod nic niewnoszący do wątku przewodniego. Innym przykładem może być romans Carrawaya z Jordan Baker, przyjaciółką Daisy. Jeśli chciałoby się scharakteryzować postać Nicka, jego zauroczenie piękną golfistką jest jednym z ważniejszych elementów w książce. W filmie brak tego wątku. Relacje bohaterów są koleżeńskie i nie łączą ich żadne wzniosłe uczucia. Te i inne wątki dotyczące osoby Carrawaya są dla reżysera Wielkiego Gatsby’ego mniej istotne, zapewne dlatego, że film poświęcony jest tytułowemu bohaterowi – Nick to przede wszystkim narrator, dopiero kolejną jego rolą jest bycie aktorem i aktywne uczestniczenie w wydarzeniach. Jednakże największym nieporozumieniem w filmie jest według mnie zmiana relacji Jaya Gatsby’ego (właściwie James Gatz) z jego rodzicami. Na podstawie adaptacji można by powiedzieć, iż Jay jest bezduszny, ponieważ jako nastolatek uciekł z domu i więcej do niego nie wrócił. Nie oglądał się za siebie i pomimo namnożonego majątku nie pomógł ubogim rodzicom. Dom, w którym James Gatz mieszkał wraz z rodzicami, przedstawiony jest w patologiczny sposób – budynek rozpada się, a jego domownicy są bardzo zaniedbani, jakby twórcy chcieli powiedzieć widzowi: Gatsby w młodości był ogromnie nieszczęśliwy i nikt by nie przypuszczał, że kiedykolwiek zajdzie tak daleko. Udało się dzieciakowi! Z utworu zaś można wywnioskować że: z upływem lat rodzice Jamesa zrozumieli, dlaczego ich syn uciekł z domu; mieli z nim kontakt nawet wtedy, gdy przebywał w okolicach Nowego Jorku; rodzice go kochali, a nawet podziwiali jego osiągnięcia; syn wielokrotnie wspomagał ich finansowo, np. kupując im dom. Co więcej, w powieści ojciec Gatsby’ego pojawia się na jego pogrzebie! Przypomnę, że w filmie tytułowy bohater pośmiertnie może liczyć wyłącznie na lojalność i przyjaźń Nicka Carrawaya.
 

Udane dobranie obsady aktorskiej oraz oparcie fabuły na znanej powieści XX-wiecznego pisarza nie jest jeszcze receptą na dobry film. Baz Luhrmann zadbał jednak o dobre zdjęcia. Leonardo DiCaprio powiedział: "Baz jest człowiekiem teatru i wie, jak przydać scenom dramatyzmu i intensywności. Potrafi wyeksponować trzech aktorów równocześnie. Widzowie czują się, jakby oglądali sztukę teatralną". Nie sposób nie zgodzić się z tą opinią. Widz zaangażowany jest w akcję, co zdecydowanie ułatwia płynne prowadzenie kamery i zgrabne przejścia pomiędzy scenami. Nawet gdy w konkretnej scenie uczestniczy grupa aktorów, wszystko jest zaplanowane i ułożone. Nie ma w tych ujęciach miejsca na chaos. Zdecydowanie ułatwia to odbiór filmu. Na uwagę zasługuje również scenografia i kostiumy. Piękne rezydencje bogaczy Long Island przeciwstawione są ubogim domom klasy robotniczej. Zderzenie się tych dwóch światów jest znaczące. Również sztuczne ognie i duże ilości confetti cieszą oko widza. Na potrzeby filmu z muzeum w stanie Illinois sprowadzono flotę starych samochodów, włączając parę duesenbergów z 1929 roku i packarda z 1929 roku, którym jeździł DiCaprio. Krążyły pogłoski, ze każdy był warty prawie 3 miliony dolarów. Reżyser naprawdę postarał się o oddanie ówczesnych realiów. W adaptacji zachowano również klimat amerykańskich lat 20. XX wieku pod względem kostiumów – mężczyźni w czarnych lub kremowych garniturach, pod krawatem, z kapeluszem w ręku. Kobiety zaś z upodobaniem noszą kolorowe suknie wykończone w koronki i cekiny. Styl i elegancja za dnia mieszają się z wyzywającymi strojami szytymi z myślą o nocnych przyjęciach.
 

W "Wielkim Gatsby" na szczególną uwagę zasługuje wprost fenomenalnie dobrana muzyka, za którą wszelkie pozytywne opinie należą się Craigowi Armstrongowi. Jednakże jaka by ona nie była, w filmie ma i tak olbrzymią wartość – określa, zmienia i potęguje emocje wyrażając również subtelne treści. Jest wprawdzie dodatkiem obrazu, ale jakże pożądanym! W tej produkcji mamy do czynienia z muzyką adaptowaną, czyli taką, która nie została napisana specjalnie dla danego filmu, lecz po prostu wzięta z dawnego lub współczesnego repertuaru. Umiejętne połączenie muzyki współczesnej z elementami jazzu, tak z resztą charakterystycznego dla lat 20. w Stanach Zjednoczonych, jest zabiegiem niezwykle udanym. Utwory Lany Del Rey czy Fergie idealnie komponują się z czasem akcji. Zaś piosenki chociażby Jay-Z i will.i.am wpływają na większą rytmiczność muzyki i jej taneczność. W ten sposób film wprawdzie osadzony w czasach sprzed stu lat, ukazuje aktualność przedstawianych zdarzeń i ich problematykę.
 

Każdy szczegół w tej produkcji, łącznie z czołówką i napisami końcowymi, jest dopracowany do perfekcji. Na przestrzeni ostatnich kilku lat daje się zauważyć pewną zależność – sukcesy odnoszą filmy kostiumowe, realizowane na podstawie znanych powieści. Brak scen erotycznych i przesiąkniętych przemocą poszerza grupę widzów o osoby niepełnoletnie, nad którymi baczną kontrolę mają ich rodzice;) Przewodnia myśl związana z nadzieją, którą odnajdujemy pod postacią symbolicznego zielonego światła, została świetnie uchwycona w klamrowej kompozycji.
 

"Wielki Gatsby" jest jednym z ważniejszych amerykańskich klasyków i wielu uważa, że nie można stworzyć lepszej adaptacji niż ta z 1974 roku z udziałem Roberta Redforda i Mii Farow. Jednak Luhrmann stwierdził, że obecna sytuacja gospodarcza doskonale nadaje się do pokazania historii, której głównym tematem jest krytyczne spojrzenie na styl życia bogaczy.
 

Wizję reżysera uważam za całkiem pokrewną mojej własnej. Światowa premiera filmu odbyła się 1 maja 2013 roku, a w Polsce 16 dni później. Niestety film ten nie został doceniony wielokierunkowo – otrzymał w 2014 roku kilka nagród za najlepszą scenografię i najlepsze kostiumy, np. Oscara, nagrodę BAFTA, Satelitę, Critic’s Choice, AACTA.
 

Fitzgerald umieszcza w umysłach czytelników myśl – co by się stało, gdybyście podążyli za swoją wyobraźnią i nieskalanymi marzeniami? Billboardowe Oczy, które widzą wszystko i nic ze zgromadzonymi informacjami nie robią, subtelnie doprowadzają nas do wniosku, że sami jesteśmy autorami scenariusza naszego życia.
 

Drogi Widzu, zastanów się, jakie powody kierują Carrawayem, gdy dopisuje przymiotnik "the great" obok nazwiska Gatsby`ego i czy przy Twoim nazwisku Twój przyjaciel też mógłby go użyć?

 

PLUSY

+ Leonardo DiCaprio - zdecydowanie idealny do tej roli i ten uśmiech…po prostu Gatsby
+ muzyka - połączenie piosenek współczesnych z klasycznymi rytmami
+ kostiumy i scenografia
+ bardzo dobra adaptacja książki Scotta Fitzgeralda

MINUSY

- bezemocjonalny Tobey Maguire

Ocena recenzenta
OCENA
8.8


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»