FILMTOPIA POLECA

Ukryte działania

przez dn.20 lutego 2017
 

„Ukryte działania” w pełni wpisują się w rytm tegorocznych oscarowych nominacji. Co to znaczy? Z jednej strony opisy tych filmów szczególnie nie zachęcają do ich obejrzenia, z drugiej zaś, gdy zaczynamy je oglądać, trudno się od nich oderwać – okazują się bowiem nietuzinkowe, poruszają intrygującą tematykę, a w dodatku wnoszą nowe spojrzenie na dany problem.
 

Chcąc jak najbardziej zbanalizować fabułę, można powiedzieć, że to opowieść o trzech dzielnych czarnoskórych kobietach, które na pierwszym miejscu w życiu stawiały rozwój osobisty i aż do bólu były świadome swego potencjału. Ambicjonalnie podchodząc do życia i korzystając ze wsparcia najbliższych im osób, osiągnęły o wiele więcej, niż marzyły – realny wpływ na rozwój i przebieg lotów kosmicznych NASA. Oczywiście nie oznacza to, że los był dla nich łaskawy. Każdego dnia przez wiele lat musiały zmagać się z problemem koloru swojej skóry i wynikającej z niego segregacji rasowej – podział na dostęp do szkół, środków transportu, toalet, ale również uprawnień, awansów, możliwości rozwoju naukowego. I… patrząc na kalendarz, akcja umieszczona w latach 60. XX wieku to całkiem nie tak dawno…
 

W ostatnich latach pojawiło się kilka produkcji poruszających tematykę problemów rasowych. Mam na myśli chociażby niezapomniane „Służące” z 2011 roku, „Selmę” (2014 r.), „Korzenie” (2016 r.), czy produkcję „American Crime Story. Sprawa O.J. Simpsona” i cyklicznie pojawiający się wątek złego traktowania podejrzanego wynikającego z jego koloru skóry. Niektórzy sądzą, że takie celebrowanie amerykańskiej historii jest niesmaczne i natarczywe, bo „co za dużo to niezdrowo”. Jednak… czy faktycznie mamy do czynienia z tematem, który nas napastuje? Sami sobie na to odpowiedzmy…
 

W „Ukrytych działaniach” na pierwszy plan wysuwają się trzy wspaniałe charaktery – Katherine G. Johnson, Dorothy Vaughan i Mary Jackson, chociaż właściwe byłoby powiedzieć: „Taraji P. Henson, Octavia Spencer i Janelle Monáe”. Nasze panie, jak zawsze, są niesamowite, charyzmatyczne i nie do podrobienia. U ich boku pojawiają się wprawdzie Kirsten Dunst oraz Kevin Costner, jednak stanowią dla nich wyłącznie przyjemne tło. 
Dużym zaskoczeniem, już powtórnym przy tegorocznych nominacjach, było dla mnie spotkanie z Sheldonem, czyli Jimem Parsonsem w roli snobistycznego, dumnego Paula Stafforda. Mówię powtórne, bowiem z Simonem Helbergiem, serialowym Howardem (oczywiście mowa o „The Big Bang Theory”), widzimy się w „Florence Foster Jenkins” – w jego okrutnie dobrej roli.
 

Mimo iż fabuła jest klasycznie przewidywalna, bowiem „co może pójść źle w trakcie lotu w kosmos”, to z pewnego rodzaju zapartym tchem oglądamy przygody naszych trzech bohaterek. Oczywistym jest, że nie widzimy ulicznych bójek, czy jawnego piętnowania czarnoskórych Amerykanów. Ten film kładzie nacisk na inną sferę życia – naukę (szkolnictwo i ambicje z nim związane) i pracę.
To temat w dalszym ciągu bardzo aktualny, ponieważ na wybraniu czarnoskórego mężczyzny Prezydentem Stanów Zjednoczonych ewolucja myślenia o rasach i jakiejkolwiek w związku z tym segregacji, uprzedzeniach, braku tolerancji w ludzkiej różnorodności się nie kończy. To zaledwie pewien zakończony etap długiej drogi do pełnej asymilacji.
 

To godny następca „Służących”.
 


PLUSY

+ trzy niesamowicie charakterne aktorki - Taraji P. Henson, Octavia Spencer, Janelle Monáe

+ postacie dobrane na zasadzie kontrastów - wyrazistość, nieszablonowość, otwartość umysłu kontra reguły i służbowy, chłodny stosunek do ludzi

+ ponadczasowe przesłanie scenariusza opierające się na historycznej problematyce, która w znaczący sposób dotyczy również lat nam współczesnych

+ działania bohaterek oparte na sile perswazji i udowadnianiu własnej wartości - tym razem nie doświadczamy strajków i bójek 

+ oparty na prawdziwych wydarzeniach

+ optymistyczny

+ wspaniałe doświadczenie nowego wcielenia Sheldona… ekhem Jima Parsonsa ;)

+ piękna muzyka Hansa Zimmera i Pharrella Williamsa

+ kostiumy

+ Mahershala Ali i Janelle Monáe, którzy zagrali również w „Moonlight” - ciekawe zestawienie tegorocznych nominacji i możliwość spojrzenia na aktorów z zupełnie innej perspektywy


MINUSY

- oczekiwałabym większego przytupu i mocniejszych wrażeń

- kolejny raz beznadziejnie „nadany” polski tytuł… Trudno słowo w słowo oddać „Hidden Figures”, jednak dla mnie to po prostu „Przemilczane Osobistości”. Można by było potraktować to również jako „Ukryte działania” (w znaczeniu: matematyczne), jednak angielski tytuł raczej na to nie wskazuje…

- nominacja dla Spencer totalną pomyłką

Ocena recenzenta
OCENA
8.3


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»