FILMTOPIA POLECA

Seven Seconds

przez dn.6 marca 2018
 

W ostatnich miesiącach Netflix podbija polski rynek – chociaż o jego istnieniu w polskim kontekście można już mówić nie tyle o miesiącach, co latach. Mimo to platforma wciąż jest postrzegana przez jej użytkowników jako twór dość młody, który jeszcze nie dojrzał, chociaż jej premierę i stopniowy rozwój zdecydowanie należy ocenić pozytywnie. Co Netflix proponuje nam tym razem?
 

Serial „Seven Seconds” (zupełnie nie pojmuję, czemu tytuł tym razem nie jest tłumaczony -> ?) swoją premierę miał 23 lutego 2018 r. i jego pierwszy sezon liczył 10 odcinków – jak zawsze w przypadku produkcji Neflixa kompletny sezon ukazał się jednego dnia, umożliwiając smakowite pochłonięcie go w całości.
 

Fabuła nie należy do wyjątkowo niespotykanych – miejscowy policjant, spiesząc się do szpitala, do którego trafiła jego ciężarna żona, nieumyślnie powoduje wypadek, w wyniku którego poważnie ranny zostaje ciemnoskóry 16-latek. Niemal na każdym kroku naszego codziennego życia jesteśmy nakłaniani do tego, by postępować zgodnie z prostą zasadą „widzisz – reaguj”. Nie zawsze dotyczy to wzniosłych działań, takich jak resuscytacja – zazwyczaj oczekuje się od nas ludzkiego odruchu udzielenia pomocy albo wręcz zapytania, czy dana osoby faktycznie pomocy wymaga. W przypadku „SS” konieczne było udzielenie fizycznej pomocy poszkodowanemu – w miarę możliwości opatrzenie ran lub chociaż symboliczne zadzwonienie po karetkę. Co jednak robi nasz policjant? Wstrząśnięty wydarzeniami (jakby nigdy nie widział krwi lub nie był w sytuacji stresowej) dzwoni jedynie do kumpla z jednostki, który ostatecznie podejmuje za niego wszystkie niezbędne wówczas decyzje. Czy myślisz, że po zapoznaniu się z zastaną sytuacją, chłopcu zostanie udzielona niezbędna pomoc? Jakie skutki będzie miało niepodjęcie przezeń działania na czas? Jakimi kolorami będzie malowała się przyszłość potrąconego Brentona Butlera? Czy wobec sprawcy wypadku będą wyciągnięte konsekwencje?
 

Wbrew pozorom na przestrzeni 10 odcinków przewijają się różne ważne wątki. Mamy bowiem zarówno konflikt na tle rasowym (biali kontra czarni), jak i społecznym (policja – niezadowoleni obywatele), a uzupełnieniem dla nich pozostaje problem o charakterze narkotykowym i walka dilerów z informatorami. Taka różnorodność nie stoi jednak niczemu na przeszkodzie. Każdy odcinek ogląda się z przyjemnością, chociaż czasami jest ona większa, kiedy indziej mniejsza. Bliżej 5/6 odcinka nasze zadowolenie chwilowo spadnie, jednak tylko w tym celu, aby po kilkudziesięciu minutach znów zadowolić nas dobrym, kryminalnym kinem i sporą dawką emocji.
 

Czym jednak byłaby najznakomitsza fabuła, gdyby powierzono ją fatalnym aktorom?
Wprawdzie prócz kilku wyjątkowych charakterów pod względem aktorskim w „SS” nie dzieje się nic nadzwyczajnego, jednak ich charyzma idealnie wystarcza na całą produkcję. Szczególnie mam na myśli Michael Mosley’a (w roli Joe „Ryby” Rinaldiego) oraz Reginę King (w roli matki Brentona Butlera, Latrice Butler). Zdecydowanie trzeba zaznaczyć, że bez Ryby ta produkcja mogłaby się nigdy nie narodzić – klimat, który wprowadza swoją kreacją, i unikalny charakter jego postaci oddziałują na ogólny wydźwięk serialu.
 

Jaki zatem jest Joe „Ryba” Rinaldi?
Z jednej strony to policjant-luzak, lekko wulgarny, potwornie bezpośredni, ceniący sobie swój wolny czas i dzień pozbawiony większych wrażeń. Powiedzenie „co cię nie zabije, to cię wzmocni” zupełnie nie ma w jego przypadku racji bytu, bowiem Joe daje odczuć, że we wszechświecie nie ma rzeczy, która mogłaby go jakkolwiek osłabić. Oczywiście, jak się okazuje, do czasu… Z drugiej strony (właśnie) to osoba niezwykle wrażliwa, ambitna, słowna i opiekuńcza. O jego profesjonalizmie zdecydowanie świadczy fakt, że problemów i spraw osobistych nie przynosi do pracy – w pracy pochłania go wyłącznie wykonywanie swoich obowiązków. Z takim serialowym bohaterem absolutnie nie można się nudzić!
 

Serial godny poświęcenia mu czasu. Zapraszam do Netflixa.

 

PLUSY

+ ciekawa fabuła przedstawiająca walkę z systemem sprawiedliwości i stronniczością policji – będąca adaptacją rosyjskiego filmu „The Major”

+ niebanalne zakończenie 10 odcinka, które zostawia otwarte drzwi do nakręcenia kolejnego sezonu

+ Michael Mosley jako Joe „Ryba” Rinaldi

+ znakomita Nadia Alexander jako Nadine

+ mimo chwilowych przestojów trzyma w napięciu i bywa niezwykle emocjonujący

+ twórcy serialu robią mały kroczek w kierunku psychologii bohaterów i odkrywania ich złożonych natur – żadna z postaci nie jest jednoznacznie zła lub dobra (!)

+ intrygująca postać prokurator KJ Harper, jednak bardziej interesująca jest sama bohaterka niż wcielająca się w jej rolę Clare-Hope Ashitey

+ sposób ukazania wątpliwości moralnych, etycznych, duchowych (w tym kryzysu wiary)

+ pozostawione smaczki dla widzów

+ nad wyraz prosta etymologia tłumu i jego działań

+ zdecydowanie serial świetnych postaci drugoplanowych

MINUSY

- całkiem sporo nużących scen w początkowych odcinkach, które wprowadzają/rozwijają kolejne wątki

- brak właściwej akcji (chociaż tak naprawdę nie jest to wadą tej produkcji) - większość fabuły stanowi poszukiwanie dowodów, zatem zwolennicy ostrej jazdy raczej nie będą usatysfakcjonowani

- miejsce znalazło się również na kilka błędów logicznych

Ocena recenzenta
OCENA
8.0


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»

 

Zostaw odpowiedź