FILMTOPIA POLECA

Obdarowani

przez dn.27 sierpnia 2017
 

Spełnieniem się największego lęku każdego nauczyciela jest pojawienie się w klasie zdolnego ucznia – takiego, który zawsze będzie wybiegał z materiałem, szybko przyswajał tematy omawiane na lekcjach i ciągle będzie się nudził, bo „wszystko to już wie”. Słowo – nie ma nic gorszego. Mniej lub bardziej zręcznie poradzi sobie z gorszym uczniem, tym mniej zdolnym, niegrzecznym i mniej ambitnym…, jednak spotkanie prawdziwego talentu to nie lada wyzwanie. Jak nie zniechęcić takiego dziecka? Jak umożliwić mu odpowiedni rozwój? Jak nie stracić z oczu jego dzieciństwa? Przed takimi dylematami staje Frank Adler (Chris Evans) – wujek kilkuletniej Mary (Mckenna Grace). Po tragicznej śmierci jej matki, uzdolnionej matematyczki, postanowił zaopiekować się dziewczynką i nigdy nie pozwolić na to, aby zabrano jej dzieciństwo i młodzieńczą niewinność. Gdy Mary podrasta, a wraz z nią wzrasta też jej świadomość, inteligencja i zachłanność świata (pod względem poznania również stricte naukowego), Frank musi stanąć przed bardzo ważnym wyborem – chronić dzieciństwo siostrzenicy czy pozwolić jej na wszechstronny rozwój pod okiem największych matematycznych umysłów?
 

Po pierwsze „Obdarowani” to bardzo zgrabnie opowiedziana historia – bez zbędnego przedłużania, pauz, przerw, sztucznego budowania napięcia albo irytującego grania na emocjach. Pomimo tego, że ani razu nie uroniłam łzy, film absolutnie należy do kategorii tych poruszających i pełnych emocji. Do tego (trzeba koniecznie dodać -> ) inteligentny (!). Tak mądrze zrobionego filmu nie widziałam już dawno. Żadne myśli ani decyzje nie są jednoznacznie błędne (lub właściwe) – wszystko jest zależne od sposobu postrzegania. Jest złożone. Wymaga bacznej obserwacji i analizy. Wymaga myślenia.
 

Czego dotyczy główny wątek? W dość sporym uproszczeniu jest nim problem w porozumieniu się dwóch bliskich sobie osób, co skutkuje przeniesieniem bezsensownego konfliktu do sali sądowej – zamiarem jest oczywiście równie bezsensowne zaufanie obcemu człowiekowi (Sędziemu) i powierzenie mu zarówno swojego losu, jak i losu kilkuletniej, bardzo zdolnej dziewczynki. Głupota ludzka nie zna granic, czyż nie? Dlaczego tak sobie utrudniać? Z jednego prostego powodu – każdy problem zaczyna się od braku słownego porozumienia… Napięte relacje rodzinne u Adlerów są tego świetnym przykładem.
 

Nie tak dawno twórcy „Chaty” (ang. The Shack, 2017 r.) próbowali nauczać o tym, jak zbudowany jest świat i jakie wartości mogą przynieść ukojenie błądzącemu człowiekowi. W filmie o życiu, o człowieku, o problemach ludzkości i ich psychologicznych/duchowych aspektach znalazło się dość sporo miejsca na efekty specjalne. W tej kategorii zdecydowanie za wygranych należy uznać twórców „Obdarowanych”, którzy postawili na minimalizm, Prawdę (celowo wielką literą) i wyeliminowanie zbędnych elementów – w tym przypadku oznacza to pozbawienie filmu zbędnych efektów specjalnych. Trop „Prawda cenniejsza ponad wszystko” okazał się bardzo dobrą decyzją. Dzięki tej prostocie, Prawda zdecydowanie bije z ekranu i trafia do serca widza.
 


Na wspomnienie zasługuje również urocza Mckenna Grace. Jedna z ładniejszych scen z jej udziałem to ukazanie ciemnych postaci Franka i Mary na tle zachodzącego słońca, którzy „bawią się” ze sobą, rozmawiając o różnych ważnych i poważnych sprawach, np. o istnieniu Boga. Po raz kolejny jest to bardzo prosta scena, nakręcona niewielkim kosztem, a potwornie wymowna. Przyznaję się także bez bicia, że początkowo nie wychwyciłam sensu sceny w szpitalu, do którego Frank zabrał Mary i Robertę. Nie zdradzę jednak szczegółów fabularnych. Napisze jedynie, że to świetny pomysł, świadczący o niebywale dojrzałym i mądrym sposobie wychowywania Mary przez Franka. Piękny sposób edukowania dziecka i bezsłownego przekazywania informacji – warty skopiowania w rzeczywistości.
 

Oczywiście grzechem byłoby nie wspomnieć o bodaj najważniejszym bohaterze drugoplanowym – Fredzie, czyli jednookim kocie, który rządzi filmem. Powiedzmy sobie szczerze, że przeważnie zwierzęta przedstawiane w filmach wychodzą na totalnych kretynów. W tym przypadku „Fred” nie w każdym ujęciu wydaje z siebie dźwięk (twórcy najwidoczniej zrozumieli, że koty nie miauczą i nie mruczą bez przerwy), często po prostu w danym ujęciu JEST. I to w pełni wystarcza, a jego „gra” jest bardzo satysfakcjonująca;)
 

Jednym z największych zaskoczeń jest sposób ukształtowania postaci, ponieważ w „Obdarowanych” nie uświadczymy złych bohaterów. To się właściwie nigdy nie zdarza! W niemal każdej produkcji znajdziemy kogoś (jakkolwiek) wyzutego moralnie, pozbawionego empatii, egoistycznego lub przesiąkniętego złem do szpiku kości. Tak właśnie Hollywood buduje swoich bohaterów – na zasadzie konkretnych przeciwieństw. W przypadku „Obdarowanych” każdy bohater popełnia błędy, ma swoje słabości i wady, jednak nikogo nie można jednoznacznie za nie zganić, znienawidzić, ponieważ każdy ma w tym swoje racje. Zasadne. Zatem czarnego charakteru brak. To bardzo ciekawy zabieg, który robi z widzem coś równie ciekawego w trakcie seansu.
 

Cały seans konsekwentnie zmierza do pointy – nawet bardzo uzdolnione dziecko w dalszym ciągu jest dzieckiem… Moralne wątpliwości, taniec dylematów, pojawiający się jakby znikąd i narastający konflikt wybrzmiewa i ma swoje zakończenie. Czy będzie ono dla Ciebie satysfakcjonujące? „Obdarowani” obdarowują widza swoją mądrością. Czy i Ty im na to pozwolisz?

 


 

PLUSY

+ dobry, prosty scenariusz

+ przepiękna, subtelna muzyka

+ świetna Mckenna Grace

+ Chris Evans

+ fenomenalna rola jednookiego kota, Freda :)

+ historia dająca do myślenia, bardzo inteligentnie opowiedziana

+ film poruszający, jednak niewyciskający łez na siłę

+ prostota i postawienie na minimalizm
+ uwielbiająca role drugoplanowe, (jak zawsze) wyśmienita, Octavia Spencer


MINUSY

- romans z nauczycielką… no litości…

Ocena recenzenta
OCENA
8.4


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»