SZKODA CZASU

Mroczna wieża

przez dn.24 sierpnia 2017
 

„Z całym szacunkiem, ale..” to ostatnio dość modny wtręt – zarówno w życiu codziennym, jak i w filmach. Swego czasu idealną myśl usłyszałam w jednym z seriali – mówi się „z całym szacunkiem”, ale wszystko to, co następuje po tych słowach, z szacunkiem ma niewiele wspólnego. Niewątpliwie coś w tym jest… Po obejrzeniu „Mrocznej Wieży” mam ochotę powiedzieć: „z całym szacunkiem, ale film ten to gwałt na powieści Stephena Kinga”. Można też w innym tonie: „z całym szacunkiem, ale dobry pomysł zamieniono w kupę”. „Z całym szacunkiem, ale znane nazwiska nie są gwarancją na dobry film”. Itp.
Za nami wiele długo wyczekiwanych premier, które w wielu przypadkach przyniosły wyłącznie smak goryczy – słowem 2017 rok Rokiem Rozczarowania. Wbrew oczekiwaniom twórców również „Mroczna Wieża” należy do tego niechlubnego grona… Dlaczego?
 

Życie równoległych Światów zależy od Mrocznej Wieży – ciemnej, wysokiej budowli, która chroni światło i dobro przed nicością, mrokiem i złem, zatem każdemu zdrowo myślącemu człowiekowi zależy na tym, aby stała i miała się dobrze. Ku nieszczęściu wszystkich Człowiek w Czerni ma co do niej inne zamiary. Wykorzystując zatem wewnętrzne światło umysłów dzieci, próbuje zburzyć Wieżę i do wszystkich Światów wpuścić demoniczne istoty. Żeby jednak jego plan się powiódł, z Ziemi muszą być uprowadzane dzieci – od tego rzecz jasna ma swoich ludzi-nieludzi, którzy wyszukują dzieci z największym światłem. Do grona wybrańców należy m.in. Jake Chambers i to wokół jego osoby jest zbudowana fabuła „Mrocznej Wieży”, ponieważ albo może się poddać i pomóc zniszczyć Wieżę, albo jako jeden z nielicznych może przeszkodzić Człowiekowi w Czerni w realizacji mrocznego pomysłu.
 

Pierwsze pytanie, które przychodzi na myśl: „co nie wyszło?”. Odpowiedź jest dość złożona.

1) Uproszczona i spłaszczona fabuła, która jest pozbawiona zaskoczeń. Od początku znamy koniec filmu, a wszystkie kolejne „przygody” głównych bohaterów, „przygody”, których jest niebywale mało, raczej nie trzymają w napięciu. „Przygody”, które w półtoragodzinnym filmie trudno dostatecznie dobrze oddać, przez co są drastycznie minimalizowane.

2) Czas filmu, który działa na niekorzyść całej produkcji. Przyznajmy, półtorej godziny to czas dobry dla komedii, ale dla akcji sci-fi? Raczej nie… Jedne wydarzenia gonią drugie, jedne się kończą, nie wiadomo kiedy i jak, inne przechodzą w drugie i tym sposobem kończy się film – również nie wiadomo kiedy…

3) Początkowa scena, mająca na celu wprowadzenie w temat i klimat filmu (mimo dobrego założenia), okazuje się być zupełnie zbędna, nachalna i odsłaniająca wszystkie karty. Cel rozbudzenia ciekawości widza z pewnością nie zostaje osiągnięty.

4) Niezrozumiałe pozostaje dla mnie postawienie w centrum filmu postaci Jake’a Chambersa. Dlaczego główną rolę powierzono chłopcu o silnym umyśle, kosztem Rewolwerowca, Rolanda? Jedyne wytłumaczenie jest takie, że „Mroczna Wieża” to wprowadzenie to kolejnego cyklu filmowego. Wówczas ma to (jakiś) sens. Jednakże zamysł twórców jest ponoć zupełnie inny… Jake nie jest wystarczająco charyzmatyczną postacią, raczej nie intryguje i miernie mu wychodzi napędzenie akcji filmu – czyli twórcy postawili na złą osobę.

5) Walter? Postać Człowieka w Czerni znika pod natłokiem bezsensownej narracji. Mroczny charakter Waltera nie jest dostatecznie uwypuklony. Znika i przepada w toku całej historii. Jego demony? Pojawiają się zaledwie dwukrotnie – właściwie BRAK większego spustoszenia, lęku, napięcia… czegokolwiek. Tyle mówi się o demonach, złym czarowniku, jednak okazuje się, że na słowach się kończy…

6) Zastanawiacie się, w jaki sposób z dobrych aktorów zrobić pośmiewisko? Koniecznie obejrzyjcie „Mroczną Wieżę”! Role Idrisa Elby i Matthew McConaughey’a są tak kiepskie, że aż trudno bezczynnie się przyglądać ich wysiłkom. 
 

Reasumując, pokazano nam ciekawy trailer, który rozbudził nasz apetyt na dobrą ekranizację powieści Kinga. Trailer coś w nas poruszył i zaciekawił, dając nam nadzieję, jednak film nie sprostał oczekiwaniom. Zawiódł. Pomimo najszczerszych chęci odnalezienia w nim czegokolwiek udanego i dobrego, moje wysiłki spełzły na niczym. Nie polecam.

 


 

PLUSY

+ muzyka

+ rysunki Jake’a Chambersa

MINUSY

- scenariusz pełen dziur, niedopowiedzeń, logicznego rozczarowania
- brak zaskoczeń, emocji, trzymania w napięciu (mimo dobrego trailera)
- zmarnowany potencjał Idrisa Elby i Matthew McConaughey’a
- pomysł zbudowania narracji wokół postaci Jake’a Chambersa
- długość filmu, która nie pozwala na dostateczne opowiedzenie historii i zbudowanie atmosfery
- po macoszemu potraktowany wątek walki dobra ze złem
- wszelkie przemiany wewnętrzne postaci odbywają się w ciągu kilku filmowych minut
- demony, których brak
- żaden to horror (tak sugeruje Filmweb)

Ocena recenzenta
OCENA
5.1


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»