FILMTOPIA POLECA

Marsjanin

przez dn.14 kwietnia 2016
Do oglądania z:
 

(rodzicem) - tak

(mężczyzną) - tak

(dzieckiem) - raczej nie

 

Są takie filmy, o których trudno jest mówić i pisać, aby przypadkiem nie zepsuć ich fenomenu. „Marsjanin” jest właśnie takim tworem. Być może podczas oglądania trailera, czy po przeczytaniu krótkiego opisu niezasłużenie się do niego zniechęcisz. Chcąc tego uniknąć, powiem możliwie jak najkrócej… „Marsjanin” to opowieść o kosmicznym wypadku, w wyniku którego jeden z członków załogi wyprawy na Marsa, Mark Watney (w tej roli Matt Damon), zostaje porzucony na tej nieprzyjaznej ludziom planecie. Czy człowiek ma szansę w walce z Czerwoną Planetą? Jak Mark rozwiąże problem z niewielką ilością posiadanego jedzenia, picia i brakiem tlenu? Co ważniejsze, czy Ziemia dowie się o tym, że on żyje i czy będzie możliwe przeprowadzenie akcji ratunkowej? Czy Watney przeżyje?

 

 

PLUSY

+ rola Matta Damona - tak, jestem jego fanką, choć na zawsze będzie już w mojej głowie Jasonem Bourne’em - przykro mi nieco, że aż tak jest niedoceniony za tę kreację
+ nazwisko Ridley'a Scotta mówi samo za siebie

+ muzyka - rewelacyjna, świetnie wkomponowana w fabułę

+ dźwięk - tak przez nas pomijany i często kompletnie niezauważany, a tu wyjątkowo intensywnie wysuwa się na pierwszy plan

+ scenariusz - już dawno tak bardzo nie uśmiałam się na filmie, który w założeniu do komedii raczej nie należy

+ fabuła - zaskakująco dobra, pełna dynamiki i zwrotów akcji

+ mimo, iż akcja toczy się na dwóch płaszczyznach (USA i Mars-kosmos) jest idealnie wyważona - nie odczuwa się znużenia wynikającego z faktu, że np. zbyt wiele scen jest umiejscowionych na Ziemi

+ scenografia (ewidentnie zaciągnięto nas na Marsa) i efekty specjalne (aktywnie uczestniczymy w wydarzeniach, mimo iż oglądamy film „raptem” w 2D) sprawiają, że „Marsjanin” staje się naprawdę bardzo dobrą produkcją, dziełem skończonym i pełnym

MINUSY

- zabrakło mi czegoś, czego do końca nie umiem jednoznacznie nazwać - na tle innych filmów zdecydowanie się wyróżnia i wysoko podniósł poprzeczkę ewentualnym konkurentom, lecz brakuje jakiegoś elementu, odczuwa się bliżej nieokreślony dyskomfort, więc uniemożliwia to nazwanie „Marsjanina” arcydziełem

Ocena recenzenta
OCENA
9.0


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»