Lucyfer

przez dn.18 kwietnia 2016
 

Były seriale o Bogu, Aniołach, Demonach, czarodziejkach, wampirach i zombie. Nadszedł czas na opowieść o Diable.
 

„Lucyfer” to mieszanka zagadek CSI z pieprznym humorem bezpośrednio związanym ze skomplikowanymi relacjami Boga i Szatana. Tytułowy bohater, pełnokrwisty Diabeł, na pozór w niczym nie przypomina swojego prawdziwego, piekielnego oblicza. Młody, przystojny, bogaty i dobrze ubrany… Elokwentny, inteligentny, zabawny i niesamowicie czarujący…zwłaszcza płeć piękną. Taki właśnie jest Lucyfer Morningstar (z ang. Poranna gwiazda). Już samo jego nazwisko jest jawną kpiną z boskich planów i niebiańskich wartości. Mimo iż w założeniu jego sposób bycia i uczynki mogłyby kogoś zgorszyć lub zniesmaczyć, należy przyznać, że twórcy zachowali w tej opowieści złoty środek. Jak tego dokonali?

1) Nigdy nie widzimy świata pozaziemskiego. Dzięki temu opowiadana historia nie traci na wiarygodności. 
 

2) Diabeł, Anioł i… demonek? Próba opowiedzenia o tej produkcji może skończyć się lawiną śmiechu. Określenie „diabeł” tak pasuje do Lucyfera co pięść do oka. Błyskawicznie zaskarbia on naszą sympatię i prędzej kibicujemy właśnie jemu, niż jego anielskiemu bratu. Zaskakujące, ale podobne historie miały już miejsce i wówczas wybieraliśmy bad boysów… Jakby to nazwać? Upragniony, zakazany owoc? Coś w ten deseń… Diabeł nie jest jednak zbyt diabelski, choć zdarzają się naprawdę mocne sceny. Anioł jest bardziej diabelski niż Diabeł, zaś demon (tudzież demonek o dźwięcznym imieniu Mazikeen) ma większy problem z samookreśleniem od samego Diabła, który marzy o zostaniu… ludzkim aniołem. Tak, to skomplikowane…
 

3) Prócz tego, że tłem serialu są zagadki kryminalne rozwiązywane przez duet detektyw Chloe Decker – Lucyfer, na pierwszy plan wysuwają się dwa główne kręgi wydarzeń: spotkania Diabła z psychoanalitykiem oraz uwodzenie przez niego pani detektyw.
 

4) Diabeł na leżance u psychoanalityka. Pomysł wprost rewelacyjny. W zabawny i lekko amoralny sposób ukazano problem spotkań z psychoterapeutą. Rozmowa… Monolog… Pytanie… Monolog… „Nerwacja”… Stwierdzenie… „Nerwacja”… Trzaśnięcie drzwiami. Tak można opisać te trudne początki – jak widać, tak samo charakterystyczne dla ludzi, jak i dla Diabła. Z Lucyferem jako pacjentem wcale nie będzie lepiej, niż w przypadku przeciętnego Kowalskiego. W końcu nie ma to jak przyjść po pomoc, której się tak naprawdę nie chce otrzymać. Diabeł kpi, Diabeł kusi, Diabeł kłamie. Wszystko to do momentu, aż prawda staje się wartością napędzającą diabelskie życie (sic!). Jak to się mówi… Diabeł tkwi w szczegółach. Pomimo moich pierwotnych zastrzeżeń Rachael Harris dobrze sobie radzi z rolą dr Lindy Martin. Wraz z Morningstarem tworzą parę idealnych… przyjaciół.
 

5) Romans z zamężną koleżanką z pracy? Chyba nie oczekujesz, że Diabeł będzie miał wyrzuty sumienia? No ja myślę, przecież moralnością grzeszyć nie może… Sporym atutem serialu jest zestawienie Diabła z kobietą niezwykle ambitną, niezależną i nieugiętą. Flirty i kuszenie Lucyfera nie przynoszą najmniejszego efektu. Detektyw Decker to twarda sztuka, niemal stereotypowa feministka walcząca z bezwartościowym, seksualnym, męskim światem.
 

6) Czy istnieje dziecko, którego boi się Diabeł? Oj tak… Córeczka Chloe, Trixie (Scarlett Estevez), to prawdziwy rzep na Lucyferowym ogonie. Dziewczynka równie charakterna i nieustępliwa co jej mama. Absolutnie dziecięco zakochana w wujku Lucyferze. To kolejny aktorski duet, który nie raz uczyni wasz dzień lepszym.
 

7) Lucyfer Morningstar upadłym Aniołem? Upadłym tak, ale być może także powstającym. Co by się stało, gdyby biblijny mit o Diable zakończył się jego powrotem do Nieba? Czy Diabeł w ogóle może być dobry? Czy może okazać się synem marnotrawnym?
 

Sami znajdźcie odpowiedzi na powyższe pytania. Zachęcam do oglądania!
 


PLUSY

+ Lucyfer Morningstar to Diabeł, którego zdecydowanie chciałbyś spotkać

+ amoralne żarty, które właściwie nie gorszą (scenarzyści zaskakująco zachowali równowagę)

+ walka z konwencjami - ile procent konwencjonalnego Diabła jest w Lucyferze?

+ serialowe duety: det. Decker i właściciel klubu nocnego, kilkuletnia rezolutna dziewczynka kontra Diabeł, Władca Piekła na wizytach u psychoanalityka

+ tak pięknych anielskich skrzydeł już dawno nie widziałam (ostatnim razem bodajże w „X-Menach”)

+ konsekwencja - każde westchnienie „O Boże!” zostaje zauważone i zripostowane

MINUSY

- NCIS to to nie jest - poziom prowadzenia śledztw, czy nawet same detektywistyczne zagadki to niemal równia pochyła

- mimo wszystko monotonia - Diabeł, który pracuje nad swoją empatią, na dłuższą metę może być nużący

Ocena recenzenta
OCENA
6.5


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»