Jackie

przez dn.25 lutego 2017
 

Jaką osobą była Jacqueline Kennedy Onassis?

Film ukazuje ją jako kobietę dzielną, arystokratyczną, odpowiedzialną i niebywale silną psychicznie. Jest to tożsame z opisami, które można odnaleźć w różnego rodzaju artykułach, wywiadach, wspomnieniach i książkach. Pewna część tej arystokratyczności zapewne wynikała z jej pochodzenia i zasad, których była uczona już jako dziecko – ekskluzywne towarzystwo, w którym się obracała, wybieranie renomowanych szkół itp. Niektórzy zarzucają jej wyrachowanie i udawanie damy, którą według nich nigdy nie była. 
 

Czy film pod względem fabularnym bardziej koncentruje się na samym morderstwie Johna Kennedy’ego, przeżyciach Jackie, czy raczej na losach ich dzieci?

„Jackie” to subiektywna opowieść o Jacqueline Kennedy. Cała fabuła oparta jest na przeprowadzanym wywiadzie (w rolę uszczypliwego dziennikarza wciela się Billy Crudup) – wszystkie kluczowe wydarzenia stanowią retrospekcję. Wywiadzie, który w istocie jest przerywanym, oczyszczającym monologiem Jackie. Z jednej strony pierwsza dama opowiada o tym, co widziała, mówiła i robiła przed oraz po zabójstwie męża, zaś z drugiej znacząco dotyka życiowych prawd, cytuje refleksyjne złote myśli zarówno swoje, jak i zmarłego męża. Większość wydarzeń jest ukazywana jej oczami, w sposób spójny z jej światopoglądem i opiniami. Twórcy filmu nie celebrują tragicznej śmierci Johna, nie piętnują zabójcy, czy też morderstwa jego zabójcy. Nie poddają również analizie psychiki ich dzieci i nie zaglądają w ich przyszłość. Niewątpliwie główną bohaterką tej produkcji jest właśnie Jackie.
 

Jakim małżeństwem była prezydencka para?

Twórcy filmu ukazują ich jako niewiarygodnie zgodnych, kochających się, lojalnych, z ogromnym przywiązaniem do siebie nawzajem i swoich dzieci – Caroline i Johna juniora. Jak było naprawdę? Prawdy nigdy nie odnajdziemy, jednak odwołując się do źródeł, napotykamy niechlubne opowieści np. o kochankach prezydenta, czy jego uzależnieniu od amfetaminy, która wówczas była przez niego stosowana jako środek przeciwbólowy. Te wątki w filmie w ogóle nie występują. Te same źródła wprawdzie podają, jak bardzo oddaną i cierpliwą kobietą była pierwsza dama, jednak już samo założenie ewentualnych romansów przeczy obrazowi, który Pablo Larraín, reżyser „Jackie”, maluje przed naszymi oczami. Niezaprzeczalnym atutem filmu jest jednak odtworzenie chwili zabójstwa Kennedy’ego – rozłupanej czaszki, pogruchotanego mózgu, i w tych traumatycznych wydarzeniach elegancka Jackie, która w szoku… zbiera szczątki głowy męża z bagażnika limuzyny… Obrazy wymowne i … cóż… działające na wyobraźnię, a przecież to filmowa wersja wydarzeń, które rzeczywiście miały miejsce.
 

Do jakiego gatunku zaklasyfikować ten film?

Dramat biograficzny – mimo że po filmie biograficznym oczekiwałoby się możliwie wiernego oddania zdarzeń, charakterów, radości i smutków. Tutaj prawda kilkukrotnie mija się ze scenariuszem, jednak zdecydowanie jest to i dramat i biograficzny, do którego należy się odpowiednio nastroić przed seansem.
Jak to niestety zawsze jest w przypadku produkcji tego typu, twórcy zupełnie niepotrzebnie zmieniają „rzeczywistość” minionych wydarzeń. W „Jackie” znajdziemy kilka scen, między innymi szpitalnych, tuż po zamachu na życie prezydenta, w których ukazano Jackie jako otumanioną i wstrząśniętą. Źródła jednak podają, że do ostatnich minut życia prezydenta, żona stała obok jego szpitalnego łóżka. Nie pozwoliła się od niego odciągnąć.
 

Czy pogrzeb przedstawiony w filmie faktycznie zorganizowano w 1963 roku z takim przepychem?

Artykuły i filmy wskazują na to, że uroczystość była bardzo podobna do tej, którą ukazano w filmie. Pogrzeb do złudzenia przypominał ceremonię, która odbyła się w 1865 roku, gdy żegnano Abrahama Lincolna (który w istocie również zmarł od śmiertelnego postrzału w głowę…), 16. prezydenta Stanów Zjednoczonych.
 

Czy na rodzinie Kennedych ciąży klątwa?

Trudno nie nabrać takich podejrzeń…

23 sierpnia 1956 – Jackie rodzi martwe dziecko
9 sierpnia 1963 – dziecko prezydenckiej pary, Patrick, umiera dwa dni po narodzinach
22 listopada 1963 – morderstwo Johna Kennedy’ego, 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych
5 czerwca 1968 – Robert F. Kennedy, brat Johna, zostaje śmiertelnie postrzelony na krótko po wygłoszeniu mowy na wygranych prawyborach prezydenckich
16 lipca 1999 – w wieku 38 lat John jr, syn prezydenckiej pary, wraz z żoną ginie w katastrofie lotniczej

To zaledwie fragment kilkunastopunktowej, niechlubnej listy tragicznych zgonów w rodzinie Kennedych… Sporą część z nich stanowią wypadki samochodowe, katastrofy samolotowe, przedawkowania leków lub narkotyków, poronienia, choroby oraz samobójstwa… do tych wyliczeń należy również dodać nieudane małżeństwa zakończone rozwodami.
Jakaż to klątwa wisi nad tą rodziną?
 

Czy jest to materiał godny Oscara?

Oscara owszem – dla Natalie Portman, jednak Oscarów już nie. Jedyne, co można nagrodzić w tym tworze, to właśnie portmanowa kreacja Jackie Kennedy. Dobra rola, wyrazista, wiarygodna, pełna charyzmy. Dotyczy to zarówno „niekontrolowanych” łez, wymowy, akcentu, nałogowego palenia papierosów, jak i przenikliwości. Dzięki różnym zabiegom można uznać, że Jackie albo była wyrachowana, albo potwornie zraniona przez życie. To oczywiście kwestia interpretacji. Uważam jednak, że scena zmywania z twarzy krwi zamordowanego męża powinna zapisać się w historii kina.
 

Jak jednym zdaniem można ocenić wrażenia po seansie?

„Jackie” wbija w fotel.
Można to rozumieć na dwa sposoby – albo film jest tak dobry, albo tak rozczarowujący.
 

Refleksje poseansowe?

Zdecydowanie tak – pierwsze, co zrobiłam, to przegrzebałam internet, szukając rzeczowych artykułów o prezydenckiej parze; drugie – zamówiłam w jednym z internetowych sklepów książkę poświęconą szczegółom zamordowania Johna Kennedy’ego. Seans budzi w nas potrzeby poznawcze, pragnienie poznania ich losów i odkrycia wszelkich prawd z nimi związanych.
W dalszym ciągu hula mi po głowie pewna myśl… Tak przystojny mężczyzna, z tak przesympatyczną żoną, a tu taka tragedia… i to nie jedna… Myśląc o tym małżeństwie, nieuchronne skojarzenia prowadzą do Baracka i Michelle Obamów – też ładnych, też sympatycznych, też lubianych, lecz póki co szczęśliwie pozbawionych życiowych dramatów.
 


Chciałabym jeszcze dodać jedno zdanie… Gdy poznamy wydarzenia historyczne i uświadamiamy sobie, że śmiertelne strzały do prezydenta oddano na chwilę po wypowiedzeniu do niego słów: „Panie prezydencie, nie powie pan chyba, że Dallas pana nie kocha?”, które wynikały z niezwykle ciepłego przyjęcia prezydenckiej pary przez Amerykanów, cały zamach nabiera zupełnie innych barw. Okrutnie paraliżujących… Maksymalnie tragicznych…


 

PLUSY

+ Natalie Portman

+ scena, w której Jackie zmywa z twarzy krew Johna

+ wydarzenia skoncentrowane na postaci Jackie - świat widziany jej oczami; formą przypomina pamiętnik, zwierzenie

+ poruszenie traumatycznego dla Ameryki tematu zabójstwa lubianego prezydenta

+ kostiumy

+ dobór i charakteryzacja aktorów - do złudzenia podobni do postaci historycznych

+ wykorzystanie archiwalnych nagrań

+ refleksyjny i inspirujący do zagłębienia się w historię


MINUSY

- fałszowanie historii (w tym między innymi brak jakiejkolwiek szufladki z napisem „Teorie spiskowe - morderstwo prezydenta a udział Oswalda”, brak informacji o prezydenckich operacjach kręgosłupa, które również uniemożliwiły mu uchylenie się przed śmiercionośnymi pociskami) i uproszczenie relacji małżeńskich Jackie-John

- nadmierny subiektywizm przedstawianych wydarzeń i brak jednoznaczności - w końcu widzimy świat oczami Jackie, czy nie?

- temat - o czym właściwie jest ten film? O przygotowaniach do pogrzebu?

- męcząca, irytująca muzyka

- sceny z księdzem - jak dla mnie ukazujące jedynie beznadziejność duchowieństwa…


Ocena recenzenta
OCENA
6.5


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»