SZKODA CZASU

183 metry strachu

przez dn.13 września 2016
Do oglądania z:
 

(rodzicem) - raczej nie

(mężczyzną) - tak

(dzieckiem) - nie


 

Gdy Nancy (Blake Lively) wyjeżdża do Meksyku w poszukiwaniu rajskiej plaży „odkrytej” przed laty przez jej śp. matkę, nic nie wskazuje na to, że będzie to dla niej prawdziwy obóz przetrwania. Surfowanie po wysokich falach kończy się wyjątkowo szybko, bowiem widok martwego wieloryba nie może wróżyć nic dobrego… Zwabiony krwią i zapachem śmierci wodny drapieżnik łatwo nie da za wygraną. Co się stanie, gdy przyjdzie przypływ i skała, na której Nancy znalazła chwilowe schronienie, zacznie „tonąć”? Czy ranna i wycieńczona dziewczyna dopłynie do brzegu? Czy rajskie wybrzeże stanie jej grobem?

 

 

PLUSY

+ Blake Lively - w związku z tym, że dobrze ją pamiętam jako subtelną, wrażliwą Adaline („Wiek Adaline”) byłam ciekawa jej roli w tegorocznych „Szczękach”… Jeżeli szukać w tym filmie atutów to niewątpliwie jest nim właśnie Blake (…nie Nancy)

+ krajobrazy - mimo iż akcja tego półtoragodzinnego filmu ma miejsce w jednej, konkretnej scenerii widoki są bardzo ładne, woda krystalicznie czysta, a wysokie fale wprost zachęcają do przeniknięcia w ekran i surfowania

+ zamysł - tak dawno nikt nie brał się za filmy - hah! - katastroficzne, kryzysowe (inne niż Wall Street); walka z żywiołem (w tym przypadku rekinem) mogła być dobrym materiałem na film; „mogła”, bo niestety nie jest


MINUSY

- chcąc opisać ten film jednym słowem, wystarczy „rozczarowujący”
- scenariusz irracjonalny, infantylny, „wszystko to już było” - chociażby mewa, która kopiuje piłkę z „Cast Away”

- akcja ma dosłownie dwa zrywy, w których w końcu pojawia się u widza jakiekolwiek napięcie - hmm, to niby miał być thriller? Nie ma mowy…

- „mój przyjaciel… rekin” - nie mam pojęcia kto, gdzie i jak go „tworzył”, jednak trzeba przyznać, że to wyjątkowo głupi i nieudolny rekin…

- Nancy - bohaterka niby kreowana na inteligentną, rzucająca studia medyczne na rzecz pogoni za marzeniami - kompletnie nie radzi sobie z kryzysową sytuacją; scenarzyści próbują nam wmówić, że mamy do czynienia z kobiecą bohaterką, jednak w istocie Nancy jest po prostu niewystarczająco inteligentna
[spoiler -> (mimo iż sama kocham zwierzęta) ważniejsza jest dla niej próba uratowania mewy niż potraktowanie jej jako rekini wabik. Na litość boską! Przecież nie spędziła z tym ptakiem w samotności kilku miesięcy, żeby poczuć z nim aż taką więź…! Ale nie… Nancy musiałaby wziąć kartkę, aby w tabelce (na skałce) zestawić wszystkie za i przeciw, które życie jest cenniejsze…]. Mimo sympatii do Blake muszę przyznać, że pozwoliła zrobić z siebie filmową kretynkę.

Ocena recenzenta
OCENA
4.7


Bądź pierwszym, który skomentuje
 
Zostaw odpowiedź»